Maxi
Wchodzę do naszej sypialni, a tam widzę Natalię i Filipe na dodatek wtulonych w siebie leżących na NASZYM łóżku niczym małżeństwo. Muszę się przewietrzyć - pomyślałem. Chwiejnym krokiem wyszedłem z willi.
Nienawidzę jej, nie chcę jej znać . Zdradziła mnie , wiem była pijana, ale ja nigdy nawet po pijanemu bym jej nie zdradził. Ale ona to zrobiła i to z moim przyjacielem.( od autorki Filipe to przyjaciel Maxi-ego) szeptał idąc po ulicy, a przechodnie patrzyli się na niego jak na chorego psychicznie czy idiotę.
Violetta
Maximilajano wyszedł z domu jak oparzony. Nie wiem o co chodzi. Właśnie idę pogodzić się z Natalią. W końcu mam tylko ją i Maxiego. Wchodzę i co widzę? Nati i Filipe w jednym łóżku! Już wiem czemu Maxi tak się zachował. Idę GO poszukać. Wybiegłam z domu , biegałam przed siebie , biegałam tak 2 h. Nigdzie Go nie ma . Wróciłam do willi małżeństwa Gambande (Maxi-ego i Natalii) zabrałam swoje rzeczy i poszłam do siebie. Może to dziwne ale ja również posiadam wille , w której mieszkam sama, 2 tygodnie temu Nati rozwiesiła w moim imieniu , że poszukuje współlokatorów , ale jak do tej pory nikt się nie zgłosił. Nim się spostrzegłam dotarłam do mego lokum. Był cudowny i taki w moim stylu. Nowoczesny,, dom,, w świetle księżyca wygląda jak pałac księżniczki, która szuka tego jedynego księcia na białym rumaku- pomyślała Violetta.
Kolejny dzień
Violetta
10.15
Siedzę sobie na kanapie i oglądam jakiś durny film. Bardzo martwię się o Maxi-ego. Nie wrócił do domu tak powiedziała mi Natalia kiedy z nią dzisiaj gadałam przez telefon. Nagle zadzwonił mój I phon 6. Z ociąganiem zwlekłam się z kanapy i udałam się do kuchni gdzie leżał mój skarb. Spglądam na Wyświetlacz to Ludmi. O M G! Moja bff z dzieciństwa odbieram.
V- Halo?
Lu- Hej Vils.
V- Co tam?
Lu- Słyszałam, że jesteś w Buenos mogę wpaść bo mi się nudzi?
V- No pewnie , znasz adres?
Lu- Si senioritas - zaśmiałyśmy się
V- to, o której?
Lu- za 10 minut?
V- Pewnie wpadaj!
Lu- Pa przyjaciółko z dziećiństawa
V- Pa. Do zoba
10. min potem
Ludmiła
Wow! Dom Vils z zewnątrz wygląda bajecznie , pewnie w środku wygląda tak samo idealnie niczym pałac królewny. Dobra pukam.
V- O już jesteś!
Lu- Byłabym wcześniej ale od 30 sekund podziwiam twój dom. - zaczęłam się śmiać.
V- To co? Wchodzisz?
Lu- Jasne!
V- Proszę , witam w moim królestwie- wskazała gestem ręki abym weszła.
Lu- O M G! - zaniemówiłam wnętze było po prostu jak z bajki. Przeszłyśmy do salonu, zaniemówiłam. Jak Ja bym chciała tutaj mieszkać cicho westchnęłam i usłyszałam chichot Violi.
V- Lu chcesz coś do picia?- zapytała Vilu kiedy wygodnie usadowłam się na kanapie.
Lu- Chętnie
V- Kawy , herbaty , soku?
Lu- Poproszę soku. - lekko uśmiechnęłam się do niej , a ona to odwzajemniła.
V- Albo może coś mocniejszgo. Wino?- Zaproponowała blondynka( od autorki Vilu jusz ma bląd włosy)
Lu- A wiesz , chętnie- odpowiedziałam po nzmyśle na co Violka się zaśmiała. Vils przyniosła wino malinowe i zaczęłyśmy rozmawiać.
Violetta
Lu- Od kiedy jesteś w Buenos?
V- Od wczoraj
Lu- I ty mi nic nie powiedziałaś , że przylatujesz? Musiałam się dowiadywać od Natalii! Foch Forever!- udała , że się obraża na co ja się zaśmiałam.
V- Lu nie smutaj- próbowałam powstrzymać śmiech.
Lu- A tak w ogóle co u ciebie?
V- A nic takiego. Wiesz poszukuje dwóch współlokatorów. Nati w moim imieniu 2 tygodnie przed moim przylotem wywiesiła ogłoszenie, że potrzebuje współkokatorów , ale do tej pory nikt się nie zgłosił.
Lu- No to masz już jedną kandydatkę , na współlokatorkę
V- Serio znasz kogoś kto szuka mieszkania?
Lu- Vils to ja! - zaśmiała się
V- Aaaa...
Lu- Co?
V- Nie nic myślałam , że wolisz mieszkać z rodzicami.
Lu- bo tak było dopóki matka nie zaczęła robić mi wyrzutów. Mówiła , że mam już 18 lat, powinnam się już wyprowadzić i znaleźć pracę, pewnie chciała zrobić miejsce dla nowego fahasa i jego bachorów, mój ojciec znalazł sobie inną lasie i się wyprowadził a matka znalazłą sobie fagasa z bachorami i ja przestałam się dla nich liczyć ble ble ble...- naśladowała swoją mamę co bardzo mnie rozśmieszyło.
V- Wprowadzaj się już dzisiaj , masz kluczę- wręczyłam jej do ręki metalowy przedmiot.
Lu- Jeszcze tu nie mieszkam , a już posiadam kluczę no nieźle- zaczęła się śmiać , a ja do niej dołączyłąm.
V- Ktoś puka do drżwi, nie masz nic przeciwko abym otworzyła?-zapytałam 18-latki
Lu- Jasne leć otwórz , ja tu poczekam.
Otwieram drzwi , a tam...
Hej to nie rozdział, ale kolejna część mojeg nieudanego Os- u
Mam nadzieję , że się nie gniewacie za to, ze
zamiast Z rozdziałem przychodzę do was z Os-em .
Spróbuje jeszcze dziś dodać rozdział , ale nie wiem czy uda mi się to zrobić, a tak z innej beczki założyłam bloga o jortini dziś dodałam prolog i możliwe , ze dodam jeszcze rozdział o to link
http://jortiniinna-historia.blogospot,com
Zapraszam do odwiedzania tego bloga o jortini, ale nie zapomnijcie o tym blogu którego czytacie w tum momęcie http://leonettanazawszekoniecikropka.blogospot.com
Kocham Was Niki <3 :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz